piątek, 12 lutego 2016

Siedem welonów

Muszę zrzucić siedem welonów i pokazać gołą prawdę, łatwo jest zrzucić ubranie i kochać swoje ciało, trudniej bać się, że tylko ja je kocham. Nie ukrywać się za symbolami, zasłonami, nie mamrotać niewyraźnie pod nosem udając, że mam większą wadę wymowy niż w istocie mam. Nie mówić, że "chyba", że "tak mi się wydaje", że "nie chciałabym cię do niczego zmuszać" i że "to tylko moje odczucie". To AŻ moje odczucie. Nie ukrywać twarzy i blizn za zasłoną włosów. Czasem chcę ogolić głowę, chodzić ciągle bez bielizny, nie myć się, nie bać się, co ktoś pomyśli, zająć się sobą, naprawdę, gdybyśmy się wszyscy naprawdę czule zajęli sobą, byłoby lepiej.



To nie jest ofiarowanie, nie jestem ofiarą losu ani twoją ofiarą, kiedy ofiarowuję się tobie, nie nazywajcie mnie masochistką, uciekam od chrześcijaństwa, ale wracają do mnie te słowa - wszystko przetrzyma, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, kto życie swoje oddaje, chcę oddać ci swoje życie, moje życie należy do ciebie,"to bardzo piękne i trochę przerażające", powiedziałeś, "poczułbym się dziwnie, gdyby kobieta powiedziała, że oddaje mi swoje życie" - powiedział mój przyjaciel, ale to moje ciało i ja zrobię z nim , co zechcę, a chcę je oddać tobie.


niedziela, 31 stycznia 2016

Jądro jasności

Kobieta bez piersi kocha się z kobietą z penisem. Blizny na klatce piersiowej, blizny w duszy, wszyscy składamy się z pięknych blizn, z pęknięć, wszyscy Stachurowo moglibyśmy zaśpiewać "ja - cała zbudowana jestem z ran, duszę na ramieniu wiecznie mam". Tak jak bohaterowie serialu "Transparent", opowieści w mój ulubiony słodko-gorzki gogolowski? czechowowski? sposób (kiedy coś jest NAPRAWDĘ dobre, na usta cisną mi się tylko porównania z rosyjskimi geniuszami, moja dusza i mój gust są ze Wschodu) opowiadającej o tym, co to znaczy nigdy nie mieć swojego miejsca. Przeglądam ze zdziwieniem, ale właściwie z zadowoleniem rozczarowane wypowiedzi użytkowników portalu IMDB: jedna gwiazdka, bohaterowie są egocentryczni, egoistyczni, nie chciałbym dzielić z nimi chodnika, a co dopiero życia! No tak, to nie są superbohaterowie w przebraniu, to nie są nawet zwykli porządni obywatele, to przeważnie lewacy, narkomani, zboczeńcy, a w większości Żydzi. Cały czas  podczas oglądania serialu cisnęły mi się na usta biblijne cytaty: ulubiony fragment: "Lisy mają nory, a ptaki powietrzne gniazda, lecz syn człowieczy nie ma miejsca, gdzie by mógł złożyć głowę". Syn człowieczy z małej litery, nie tylko Jezus, ale każdy. Ten fragment błąkał mi się po głowie zwłaszcza podczas oglądania wstrząsającej, kulminacyjnej, śmiesznej i smutnej sceny, w której Maura, zaszczuta jako nie "urodzona kobieta" na feministycznym festiwalu krzyczy w środku nocy, turlając bezradnie swoją walizkę w kwiatki na kółkach: "Ta KOBIETA opuszcza ten pierdolony feministyczny grajdół!"


W tym pięknym, wielowymiarowym tytule jest pragnienie za przezroczystością, która nie oznacza niewidzialności, ale przejrzystość, miejsce na światło. Tak piszę o swoich jedwabiach: transparent and very flowy. Bądźmy przezroczyści, a przez to lżejsi, nauczmy się ze sobą rozmawiać i oswajać swoje rany. Dopóki nie dotknę Twoich ran, nie uwierzę, że jesteś prawdziwy. Twoje rany napełniają mnie pokorą. Napełniają mnie spokojem i pewnością, że mogę pokazać Ci swoje.
Najważniejsze w "Transparent" jest chyba to, że nikt tam nie jest pozbawiony uprzedzeń, nikt nie jest święty, ani ten z lewa, ani z prawa, Żyd, chrześcijanin, homo, hetero, trans.
Kto z was nigdy nie rzucił kamieniem, niech pierwszy rzuci we mnie kamieniem. Kto nigdy nie odczuwał pogardy, wyższości, zamknięcia i nienawiści wywołanej lękiem.


Rodzina bywa bagnem, piekłem, ale w "Transparent" jest raczej czyśćcem (ortodoksyjni Żydzi nie wierzą w czyściec, ale, jak mówi Maura, "Najbardziej niebezpieczni są ludzie przywiązujący zbyt dużą wagę do dogmatów"). Przez nieustanne ścieranie się ze sobą, wylewanie potoków słów, łez, oskarżeń, przez bolesne rozbijanie skorupy tajemnic, przyzwyczajeń i rozdrapywanie starych strupów docierają do światła. Light - świetlisty i lekki. Rodzeństwo Pfeffermanów nurkuje wspólnie na dno basenu, w którym ostatni raz kąpali się jako dzieci. Rodzeństwo - ta najbardziej pierwotna i tajemnicza forma więzi: dzieliliśmy kiedyś tę samą przytulną, podwodną przestrzeń. Na pogrzebie mojej Babki płakała - głośno - tylko jedna osoba: jej siostra. To smutne i pokrzepiające zarazem. Tylko? Czy aż?
Biję się w pierś - nie wiedziałam, że w synagogach też istnieje obyczaj pokutnego bicia się w piersi. To jedna z bardziej poruszających scen drugiego sezonu "Transparent". Bicie się w piersi dudni zbyt głośno. Zagłusza bicie serca.
Jak śpiewał z kabalistyczną mądrością Leonard Cohen na moim ulubionym albumie "The Future" (od kiedy dowiedziałam się, że dziadek Cohena był głównym nauczycielem jesziwy w Kownie, irracjonalnie lecz uparcie myślę o nim jak o jednym z zagranicznych wujków):
"Wszystko jest pęknięte - i tędy dostaje się światło".



* * *

Opowiadam mojej P. przez telefon:
 - Przyśniło mi się dzisiaj wypowiedziane wyraźnie zdanie: " W domu Boga nie ma idealnie skrojonych sukienek"!
P: (ze swoim judaistycznym wisielczym humorem) : Bo tam są tylko spodnie...

sobota, 19 grudnia 2015

Kącik kosmetyczny

Jedną z rzeczy, które najbardziej by mnie ucieszyły w byciu sławną, byłoby opowiadanie w różnych gazetach różnym paniom i panom, co mam w łazience, bo łazienka to moje ulubione pomieszczenie w domu. Choć stosunki z kosmetykami w czasach burzliwej młodości miało się różne, od negacji i abnegacji po fascynację, wreszcie, kierując się zasadą, iż dobre jest wszystko to, co sprawia przyjemność, doszłam do wniosku, że z kosmetykami jest jak z jedzeniem: to sprawa intymna, codzienna, rytualna, a zarazem polityczna. Nie czekając zatem na moment ulotnej sławy, który być może nigdy nie nadejdzie, napiszę o moich ulubionych kosmetykach.



1. Mydło o zapachu skansenu.

Bardzo polityczne, bo z Aleppo. Starożytne, zielone, w kontakcie z wodą tworzące fascynującą, kojącą maź. Mydło pachnie jak łapcie ze skansenu, jak coś, czego mógł używać Jezus.

2. Kredka do brwi

Zazdrościłam kiedyś brunetkom wyrazistych brwi. Potem jednak doszłam do wniosku, że blade brwi mają tę zaletę, iż wyrażają wrodzone niewyrażanie zdania i niezdecydowanie oraz lekkie zdziwienie światem. Nadają również  twarzy rys średniowieczny, ew. renesansowy i senny. W wypadku konieczności mierzenia się ze światem i wyrażania opinii, używam kredki do brwi długości obecnie ok. 1, 5 cm znalezionej na dworcu w Międzyzdrojach pewnego maja. Dobrze jechać w maju nad Bałtyk. Babcia, po której odziedziczyłam blade brwi, używała w celu podkreślenia ich poślinionej kredki ołówkowej Bambino.

3. Szminka

To sprawa wybitnie  polityczna. Używanie (lub nieużywanie) przez kobiety lub mężczyzn szminki to jedna z najbardziej widocznych oznak wolności (lub zniewolenia). Agresywna i wyzywająca, bardzo czerwona, tradycyjnie osadzająca się na krzywych zębach nadając twarzy wygląd dzikszy i krwawszy niż kiedykolwiek. Szminek mam tyle co Carrie Bradshaw par butów. Ta ulubiona to Czerwień Gejszy. Zainspirowana, uwaga, lokowanie produktu, piosenką Tori o Mahomecie i Mojżeszu "Muhhamad My Friend". |Oboje wiemy, że wtedy w Betlejem urodziła się dziewczynka". "And on this fateful day when she was crucified, she wore Shiseido Red and we drank tea by her side".

CDN...








czwartek, 19 listopada 2015

12 rzeczy, których nauczyłam się od matki

Zainspirowana książką Leny Dunham "nie taka dziewczyna", w której wymienia ona listę rzeczy, których nauczyła się od matki, zamieszczam własną. Na razie tuzin. Ale tych tuzinów są tuziny.

1. Życie to frajda, nie obowiązek.
2. Nauka to frajda, nie obowiązek (chyba że zbyt długo nie możesz zapamiętać, że 3 osoba liczby pojedynczej brzmi "does", a nie "do")
3. Czasem zamiast mycia zębów można zjeść jabłko i wyjdzie na to samo.
4. Jeśli kogoś kochasz, to wybaczasz mu wszystko. Absolutnie wszystko.
5. Jeśli nie masz pieniędzy ( a często nie masz), a masz wielką ochotę na podróż (a często masz), to jedź tramwajem do końca linii, wysiądź , zwiedzaj.
6. Zwierzęta nie tylko mogą, ale wręcz powinny spać na łóżku.
7. Dzieci są naprawdę fajne, od kiedy zaczynają mówić i można z nimi pogadać albo zagrać w grę słowną.
8. "Tylko nudne kobiety mają idealnie czysto w kuchni"! (Mamo, wciąż zapominam kupić ten magnes na lodówkę).
9. Ubieraj się zgodnie z wiekiem i nastrojem swojej duszy.
10. Czytanie na głos nie tylko może, ale wręcz powinno trwac długo po tym, jak dzieci nauczą się czytać.
11. All You Need Is Love (hasło, które Mama umieszcza jako swoje zawołanie gdzie tylko może).
12. The Beatles byli najlepszą grupą na świecie. Kropka.




PS. I chyba najważniejsze. Przypomniałam sobie , czytając artykuł o Meryl Streep. Jej matka "niezachwianie wierzyła, że jej córka jest stworzona do rzeczy wielkich. - Dasz radę, Meryl, osiągniesz, co będziesz chciała - powtarzała niezależnie od tego, czy chodziło o bycie cheerleaderką, śpiewaczką operową czy aktorką."

Dziękuję!!!


sobota, 7 listopada 2015

Twarze i palce

Na czubkach palców mam dwadzieścia twarzy,
które nie zmieniły się od kiedy je poznałam
są tylko większe i tak samo nieprzeniknione.

***

Czasem, gdy piję bardzo dużo kawy
czuję, jak czyjeś delikatne palce
szczypią mnie w kark
słyszę czyjś cichy śmiech za uchem
ramiona, które oplatają mnie z tyłu, choć dom jest pusty
Jest mi tak dobrze, że śmieję się do siebie -
Nie, do ciebie.


czwartek, 22 października 2015

Fire storms in outer space

Nawet gdybyś był ptakiem przysiadającym na szczycie dachu stodoły żeby wyczyścić sobie pióra, łypiącym na mnie okrągłym, lśniącym okiem,  skałą żarzącą się pomarańczowo w blasku zachodu, układem chmur, który sprawia, że moje oczy napełniają się łzami, szczególną melodią, zwrotem harmonicznym, kolorem światła o piątej po południu, miejscem, gdzie rosną właśnie cztery drzewa, a nie trzy albo pięć, dziwnie znajomo nachylające gałęzie, rozpoznałabym cię. Kocham to, czym jesteś, czymkolwiek jesteś, kimkolwiek, z którejkolwiek strony nadchodzisz i w którąkolwiek odejdziesz, będę wiedziała, że to Ty. Twoje kroki, twoje ślady.


piątek, 9 października 2015

Bitches be crazy

Bałam się zapisać to zdanie po polsku, opowiadałam je sobie po angielsku, bo w tym przebraniu wszystko jest łagodniejsze. Moja babka była suką. Nie obrażam jej, odpowiadam na to, co powiedziała mi, gdy miałam 6 lat i byłam jej zdaniem niegrzeczna: "Ty suko!". Swoją lakoniczną odpowiedź na tę zniewagę odkryłam ostatnio w moim znalezionym przez mamę pamiętniku z tamtych czasów: "Lubię lato, ale nie lubię babci". Nienawidziłam jej bardzo długo, a potem zadedykowałam jej powieść. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że rzadko zdarza się, żebym nie wspomniała jej podczas rozmowy. Jej abo jej powiedzonek. Jej pokręconego, szalonego, okrutnego świata, którego jestem spadkobierczynią.


Dała mi opowieści: o boa dusicielu, który uciekł z cyrku w Beskidzie Wyspowym, skąd pochodziła, o strzelaninie na jej weselu, o diable, który chodzi za świętym Mikołąjem i dzwoni dzwonkiem (słyszałam!), o jej matce, które uciekała w zboże, nakrywała głowę fartuchem i wrzeszczała. Babka tworzyła prawdziwy polski southern gothic. Opowieści o mnie samej, których nie pamiętam: jak zaginęłam podczas wizyty u jakiejś sąsiadki i znaleziono mnie śpiącą w kurniku. Do tej pory nie wiem, czy wierzyła we wszystko, co mówiła. Była mistrzynią konfabulacji, przesady, złośliwych plotek, swetrów z cekinami, zbyt mocnych perfum, czerwonych szminek, uwielbiała gości, imprezy, przez cały czas coś podśpiewywała, piekła podpłomyki na blasze i robiła najlepszy sernik na świecie - gdy minionego lata jadłam trochę podobny w żydowskiej knajpce w Paryżu, prawie się rozpłakałam. I teraz wiem, że mimo wszystko była ze mnie dumna. Jest we mnie więcej jej niż bym chciała - mój brat przypomina mi to za każdym razem, gdy zrobię coś naprawdę okropnego, głośnego i w złym guście - "Babka byłaby dumna". Gdyby Babka żyła, zabrałabym ją za granicę, bo o tym marzyła. Jestem suką. Uwielbiam czerwone szminki i wściekam się, gdy cały świat nie robi tego, co chcę.Uciekam do lasu i wrzeszczę na całe gardło.

* * *
- Ty cholero, ty! - mówisz do mnie w najczulszy i najbardziej bezsilny na świecie sposób, jakbyś jednocześnie chciał mi urwać głowę i połknąć mnie w całości - dokładnie tak, jak mówisz do naszej suki. Zwierzęcy zachwyt, zwierzęce oczy, czyste, wprawiające w drżenie szaleństwo absolutnego uwielbienia i bezwarunkowej kapitulacji.


Najlepszy soundtrack do tego posta: